Nowości na stronie

 

Wspomnienia Powojenne Tomasz Jankun

Mieszkałem w południowej części Brzeźna, a tym samym mój dziecięcy świat zamykał się między ul. Sterniczą, Korzeniewskiego i oczywiście ulicą Dworską ktorą chodziło się na plażę, a później do szkoły. Nasza ulica (E. Plater) zatopiona była w zieleni; po jednej stronie były domy zwane 12 apostolow, a po drugiej sady ciągnące się aż do Korzeniowskiego. Na zapleczu naszych domów był rów melioracyjny i pola biegnące do ul. Sterniczej. Po przekroczeniu tej ulicy były dwie scieżki do stawku z dawnego Jeziora Zaspa. Wychodziło się tuż przy czerwonym drewnianym domu Panstwa Jarmuszczaków położonym na obrzeżu tego stawu okolnego starymi drzewami (teraz jest tam kotlownia). Za stawem byla piękna polana graniczaca z wielkim lejem po bombie, ale nie wiem z ktorej wojny. Lej był olbrzymi, z pięknym żółtym piaskiem, ale w środku rosły dosyć duże brzozy i dlatego nie potrafię wydatować jego pochodzenia. W tym leju stoczyliśmy wielką bitwę z Brzeźnem połnocnym - oczywiście zainspirowani filmem Krzyżacy.
Do szkoły chodziliśmy ul. Dworską. W 1957 r. była to stara szkoła z podłogami malowanymi na czarno mazutem, ale już w 1958 Ślązacy wybudowali nam piekną szkołę z parkietami, gabinetami, bunkrami w podziemiu i składnicą łóżek dla kolonistów pod tarasem. Szkoła miała służyć oświacie w zimie i jako dom kolonijny w lecie.

***

O domu przy Gdańskiej 15
Opowieści mówią, że tuż po wkroczeniu władz polskich bezpieka wymusiła na właścicielu pokazanie gdzie zakopał dobytek, a że oprawcy podobno zamęczyli człowieka i nie podzielili się zdobyczą z urzędem, to zostali z niego usunięci, ale nadal mieszkali w Brzeźnie prowadząc działalność handlowa na "płatnej plaży". Później mój dziadek z rodziną dostał przydział na ten dom. Któregoś dnia w holu dziadek zobaczył klęczącego człowieka. Pomyślał, że to ktoś po prośbie i dał mu jałmużnę. Okazało się, że człowiek myślał, że z ta wieżyczka przy domu to kościół.
Niedługo tam mieszkali, ponieważ o to miejsce zakwaterowania zaczęli ze sobą walczyć ruski generał i polski admirał. Rodzina admirała wprowadziła się na ul. Sterniczą, a dom na Gdańskiej zajął Rosjanin.

***

Willa na ul Sterniczej (z domem i garażami dla służby) zwana była domem króla okolicznych lasów. W czasie wojny była placówką bodajże Szwedzkiej Misji Humanitarnej. Po wojnie sprawiała ponure wrażenie, z wodą cieknącą z kranów o urwanych kurkach, ciemna i nie zamieszkała do czasu, gdy nie sprowadziła się tutaj szkoła zegarmistrzowska, poprzednio ulokowana w budynku przy wjeździe do Brzeźna. Uczniowie mówili o windach prowadzących z kuchni na pokoje. Szkoła Zegarmistrzowska przeniosła się na ul. Walecznych, a w budynku powstał ośrodek zdrowia i apteka.

***

Kuźnia była na lewym rogu Gdańskiej i Łozy - mały domek z czerwonej cegły.

Piekarnia była na rogu Dworskiej i Korzeniowskiego, przy Północnej, przed starą szkołą i oczywiście na Gdańskiej, z tyłu restauracji Meduza, którą przez lata prowadził pan Krajewski - obozowy kolega premiera Cyrankiewicza.

W Brzeźnie były 2 masarnie z zapleczem ubojowym: przy ul. Korzeniowskiego (po prawej stronie idąc w kierunku Gdańskiej, przed nowo wybudowanym sklepem z pasmanterią (obecnie jest tam apteka - przyp. SM) jest budynek z czerwonej cegły z oknami krytymi ozdobną kratą. Wewnątrz był sklep okładany biało-niebieskimi taflami. Po 1950 r. chyba nieużywany jako sklep. Ludzie mówili, że pan Paczek nie sprostał kiedyś zamówieniu mięsa na statki, które przywoziły towar w ramach UNRRA. Na zamówienie jednego z kapitanów miał przyprowadzić świnię w kapeluszu, ale nie podjął się tego zadania i stracił kontrakt z przyszłą Baltoną.
Za moich czasów na ul. Gdańskiej była masarnia pana Szmokały. Znajdowała się w miejscu, gdzie dzisiaj jest wybudowany SAM. Masarnia znajdowała się w wysokim budynku z płaskorzeźbą głowy świńskiej. Budynek ten przylepiony był do dwóch niskich bliźniaków, wyłożony glazurowaną terakotą z dragami na ścianie, na których wisiały szynki i suche kiełbasy. Pod ścianą stały stare kobiety w czarnych sukniach z tafty, typowo kaszubskich, czekając na dostawę taniego mięsa.

Inne wspomnienia T. Jankuna można przeczytać na stronie Brzeźno - nadmorska dzielnica Gdańska.

Wszystkie materiały znajdujące się tej stronie są własnością autora strony chyba, że zaznaczono inaczej. Na zamieszczenie treści i grafik nie będącymi w posiadaniu autora uzyskano zgodę ich właścicieli. Kopiowanie i niekomercyjne rozpowszechnianie zawartości strony jest możliwe jedynie wraz z podaniem informacji nt źródła pochodzenia wraz z aktywnym adresem "www.brzezno.net".

Copyright 2006-2008 Sebastian Mya

      Nakarm dziecko   Spełnij marzenie dziecka